O autorze

Karol Zdechlik (rocznik '89) to, rzecz jasna, nie są prawdziwe personalia autora. Nie odbiegają jednak bardzo od prawdziwych.
Autor przyjął literackie miano Karola Zdechlika, bo chciał rozgraniczyć go od zwykłego siebie. Poza tym autor uznał to za rodzaj przeprowadzonego samodzielnie rytuału inicjacyjnego. 
Autor jaki jest, jakie ma poglądy odnośnie różnych aspektów codzienności lub od święta, jak mu się spojrzenie to wyostrzało, to rozmazywało - to wszystko najlepiej wynieść z lektury bloga. Autor jest bohaterem dynamicznym. W ciągu ostatnich lat zmieniał się często i gęsto, aż do zaprzeczania sobie samemu, wikłania się w sprzeczności i w ogóle. Tylko gusta (oraz poczucie estetyki) mu się zbytnio nie zmieniały.
Autor czyta w sumie co popadnie, gustuje najbardziej w fantastyce szeroko pojętej (od fantasy po s-f przez weird), ostatnimi czasy także w horrorze. Autor nie deprecjonuje pulpy, dziełek czysto rozrywkowych i "tak złych, że aż dobrych". Nie oznacza to jednak, iż stroni od treści głębokich i zmuszających do myślenia. Ma też tendencje do doszukiwania się drugiego dna tam, gdzie go nie ma.
Prywatnie - autor im dłużej mieszka w Krakowie, tym bardziej tego miasta nie lubi. Dorobił się tytułu magistra. Aktualnie, nieco z przypadku, został korposzczurem.
Autor swobodnie żongluje myślą i myślicielami, poruszając się raczej w obrębie szeroko zdefiniowanych zbiorów zagadnień, wielości spojrzeń i transgresji niż dyskursu hegemonicznego. Autor poza tym ceni wolne duchy, za to, że są/były wolnymi duchami - niezależnie od ich poglądów, choćby były wyjątkowo idiotyczne. Autor dumnie dzierży Tarczę Niedowierzania. Nie ma dla niego tabu.
Autor jest więc dosyć nieprzychylnie nastawiony do tzw. "cywilizacji łacińskiej" (wraz z całym jej dobrodziejstwem inwentarza) oraz do rozmaitych abstrakcyjnych pojęć, od których w dyskursie aż duszno i tłoczno.
Poza tym autor próbuje nieśmiało zaistnieć w światku pisarskim. Pierwsze opowiadania klecił jeszcze przy okazji tzw. wypracowań klasowych w szkole podstawowej. Jedno z nich, kontynuacja losów bohatera jakiejś czytanki, było pierwszym horrorem autora. Główny bohater najpierw stracił rękę w wypadku kolejowym ("Krew trysnęła na wagon" - autor pisząc te słowa był w 4 klasie podstawówki), na zakończenie autor kazał mu się oblać benzyną i podpalić - na dodatek w kanałach ściekowych.
Pod koniec gimnazjum autor został laureatem regionalnego konkursu, gdzie trzeba było wymyślić legendę (sic) związaną z regionem. Nawet zbiór pokonkursowy z legendą autora ukazał się kiedyś (nieopodal roku 2009), ale autor zlekceważył ten fakt. Autor na pamiątkę dostał ładną bryłę piaskowca z plastikowym konturem jodły wetkniętym w nią. Ceremonia wręczenia odbyła się w mieście wojewódzkim. Autor pamięta, że prawie tam zasnął z nudów.
Sporo lat później autor wrzucił (pod nickiem Baron_Sengir) kilka swoich wczesnych tekstów na stronę Nowej Fantastyki; spotkały się w gruncie rzeczy z niezłym przyjęciem; z perspektywy czasu autor stwierdził jednak, że kiedyś trzeba będzie je przepisać na nowo i posłać gdzieś indziej.
Pod prawdziwymi personaliami autorowi przydarzyły się czasem teksty naukowe w tym pokonferencyjne.
Spis rzeczy napisanych przez autora pod pseudonimem literackim Karol Zdechlik jest w zakładce "Bibliografia".

2 komentarze:

  1. Witam ! Wpadłem w tego bloga zupełnie przypadkiem. Dotarłem do tekstów Peteckiego, którego książki w moim pokaźnym zbiorze fantastyki były od lat. Mój rocznik to 1966. Fascynowała mnie zawsze okładka TYLKO CISZY z pierwszego wydania. Jeszcze większy podziw dla niej mam po lekturze książki. Świetny pomysł, który mógłby zaowocować nawet całym UNIWERSUM. Książka o tyle dla mnie zadziwiająca, że wciąż odnosiłem wrażenie, że akcja mogłaby potoczyć się w nieskończenie wiele dróg. Że ta spisana - nie jest wcale najlepszą, najbardziej wiarygodną. Dzisiaj rozpocząłem STREFY ZEROWE. Już po kilku stronach lektury nie mogę zrozumieć ataku na autora, który uwierzył w SYSTEM IDEALNY. Nawet z tych kilku stron ( a także z TYLKO CISZY) wyłania się obraz dojrzałej osoby, krytycznie patrzącej na świat i kierunek jego rozwoju. Przecież w TYLKO CISZY ludzie nie poradzili sobie z sobą samym. By uspokoić świat zdecydowali się na sen, dzięki któremu Ziemia procesami samoregulacji miała wrócić do stanu równowagi. Pierwsze strony STREF ZEROWYCH też nie są optymistyczne. Zaatakowany - autor wycofał się. Skierował w stronę młodego czytelnika. SZKODA, SZKODA, SZKODA. A my POLACY, jak zwykle usatysfakcjonowani tym, że udało się komuś dołożyć pozbawiliśmy się szansy na inne światy. To właśnie dzięki wpisaniu tytułu ksiązki rzuciło mnie do Twojego bloga. Póki co, tylko kilka odsłon - zupełnie losowych. Zdjęcie z ulicznymi latarniami z pięknym ziarnem odesłało mnie w lata młodości - do płyty Fala (taki chyba był jej tytuł). Punk, bunt... Ze zdziwieniem znalazłem informację o roku urodzenia. '89. Czas radości, wolności - CZAS NOWY. A tu z tekstu wpisów nagle dopadł mnie żal, smutek i melancholia. Na dzisiaj nie czytam więcej - choć z pewnością tu wrócę. Choć jesiennie - to bardzo interesująco.
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. ... i jeszcze jedno. Gdzieś na początku lat 80-tych poprosiłem przyjaciela o wykonanie rysunku. Przedstawiał krzyże stojące w rządku jak kostki domina. Ten na pierwszym planie jeszcze w pełni "sił" ale te za nim już kruszejące. Te najdalsze kładące się jeden na drugiego. Na ramieniu tego pierwszego siedzą do dziś krukowate - zupełnie jak na Twoich latarniach. Odkopię ten obrazek !!!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane - to dobra ochrona przed spamem i trollami.