W trzecim numerze pisma znajdzie się moje opowiadanie pt. Kiedy wszyscy wrócimy do domu.
Jest to historia oparta trochę o własne doświadczenia, a trochę doświadczenia wielu znajomych, dawnych i obecnych kolegów, koleżanek, przyjaciół. Rodzaj portretu grupy ludzi opuszczających w pewnym momencie rodzinne strony, szukających swojego miejsca w życiu gdzieś indziej, tęskniących jednak za dawnymi, dobrymi czasami i za tak dobrze znanymi miejscami. Rzecz jasna nie oznacza to jednak, że wszystkie opisane w opowiadaniu doświadczenia można utożsamić bezpośrednio z moimi własnymi doświadczeniami.
Bezpośrednią inspiracją do napisania opowiadania były trzy sny, które nawiedziły mnie pewnej nocy jeden za drugim. Były na tyle sugestywne, że zapamiętałem je bardzo dobrze, modyfikując nieznacznie, by uniknąć wrażenia braku związków przyczynowo-skutkowych między kolejnymi etapami tekstu. Co nie zmienia faktu, że tych związków faktycznie zbyt wiele tam nie ma.
Znalazłem się tam obok fantastycznych nazwisk z polski i świata, np. Crowley'a w tłumaczeniu Krzysztofa Azarewicza.
OK, nie umiem w marketing, chcecie to se kupcie, nie to nie. Na wszelki wypadek zaznaczam, że proza Kinga-Mastertona nigdy nie była dla mnie źródłem inspiracji ani punktem odniesienia.
Numer można zamawiać w przedsprzedaży tutaj.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tfu-rczość własna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tfu-rczość własna. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 września 2016
poniedziałek, 25 lipca 2016
Zdechlik obok Guni i Ligottiego w "Histerii" #15
Mój tekst Jesteśmy ohydni został wyróżniony w konkursie Dziwowisko, zorganizowanym z okazji urodzin Thomasa Ligottiego.
Wszystkie zakwalifikowane do publikacji teksty konkursowe (poza zwycięskimi kilka innych tekstów - najserdeczniejsze gratulacje dla zwycięzców i wyróżnionych!), a także teksty dwóch gości specjalnych, boga-imperatora współczesnego weird fiction, Thomasa Ligottiego (Koszmarna sieć w przekładzie nieocenionego Wojtka Guni) oraz tegoż samego Wojciecha Guni (Dom pana Motta) są dostępne za darmo w XV-tym numerze e-zina Histeria, do ściągnięcia tutaj.
W tym samym numerze znalazł się także mój drugi tekst, Martwy mężczyzna stojący nad rzeką. Wysłałem go jeszcze zanim konkurs został ogłoszony. Ponieważ również jest to weird, pasował stylistycznie do motywu przewodniego numeru (antologia weird fiction).
Jesteśmy ohydni powstał w bardzo - nomen omen - dziwnym okresie mojego życia, jest dość osobisty, zaś Martwy mężczyzna... był zainspirowany snem mojej dziewczyny, który na tyle mocno zapadł mi w pamięć, że przyśniła mi się wariacja na jego temat. Na bazie tej wariacji powstało opowiadanie.
Teksty zostały przyozdobione fantastycznymi ilustracjami wykonanymi kolejno przez artystę posługującego się pseudonimem Stanislav Lament oraz przez Marcina Czarneckiego.
Zostałem opublikowany w tym samym miejscu co Ligotti i Gunia, mogę umrzeć szczęśliwy.
Wszystkie zakwalifikowane do publikacji teksty konkursowe (poza zwycięskimi kilka innych tekstów - najserdeczniejsze gratulacje dla zwycięzców i wyróżnionych!), a także teksty dwóch gości specjalnych, boga-imperatora współczesnego weird fiction, Thomasa Ligottiego (Koszmarna sieć w przekładzie nieocenionego Wojtka Guni) oraz tegoż samego Wojciecha Guni (Dom pana Motta) są dostępne za darmo w XV-tym numerze e-zina Histeria, do ściągnięcia tutaj.
W tym samym numerze znalazł się także mój drugi tekst, Martwy mężczyzna stojący nad rzeką. Wysłałem go jeszcze zanim konkurs został ogłoszony. Ponieważ również jest to weird, pasował stylistycznie do motywu przewodniego numeru (antologia weird fiction).
Jesteśmy ohydni powstał w bardzo - nomen omen - dziwnym okresie mojego życia, jest dość osobisty, zaś Martwy mężczyzna... był zainspirowany snem mojej dziewczyny, który na tyle mocno zapadł mi w pamięć, że przyśniła mi się wariacja na jego temat. Na bazie tej wariacji powstało opowiadanie.
Teksty zostały przyozdobione fantastycznymi ilustracjami wykonanymi kolejno przez artystę posługującego się pseudonimem Stanislav Lament oraz przez Marcina Czarneckiego.
Zostałem opublikowany w tym samym miejscu co Ligotti i Gunia, mogę umrzeć szczęśliwy.
piątek, 10 czerwca 2016
sobota, 19 grudnia 2015
poniedziałek, 16 listopada 2015
"Marzenie spowite smogiem" w "Histerii"
W listopadowej Histerii (numer XI) ukazało się moje opowiadanie o wszystko mówiącym tytule Marzenie spowite smogiem. Zin jest do ściągnięcia (rzecz jasna za darmo) stąd.
Marzenie to zapis postępującego rozczarowania pewnym miastem, zarówno miastem jako takim jak i panującą w nim atmosferą (dowolnie rozumianą). Trochę na doczepkę jest to również zapis postępującego rozczarowania tak po prostu, światem, społeczeństwem, tyranią abstrakcyjnych pojęć.
Stylistycznie najbliżej temu do współczesnego weird, ale nie będę się kłócił jeśli ktoś podda to zaszufladkowanie w wątpliwość.
Samo opowiadanie ma z dwa lata, pierwotna wersja miała trafić do pewnej antologii, ale ostatecznie nie trafiła. Od wersji opublikowanej tutaj różniła się tym, że było w niej wylane na pewne miasto o kilka stron jadu więcej. Jeśli dorobię się kiedyś jakiegoś zbioru opowiadań Karol Zdechlik: The Early Years, to na pewno znajdzie się w nim przegadana, przeintelektualizowana i przytłaczająca nagromadzeniem opisów pierwotna wersja.
Marzenie to zapis postępującego rozczarowania pewnym miastem, zarówno miastem jako takim jak i panującą w nim atmosferą (dowolnie rozumianą). Trochę na doczepkę jest to również zapis postępującego rozczarowania tak po prostu, światem, społeczeństwem, tyranią abstrakcyjnych pojęć.
Stylistycznie najbliżej temu do współczesnego weird, ale nie będę się kłócił jeśli ktoś podda to zaszufladkowanie w wątpliwość.
Samo opowiadanie ma z dwa lata, pierwotna wersja miała trafić do pewnej antologii, ale ostatecznie nie trafiła. Od wersji opublikowanej tutaj różniła się tym, że było w niej wylane na pewne miasto o kilka stron jadu więcej. Jeśli dorobię się kiedyś jakiegoś zbioru opowiadań Karol Zdechlik: The Early Years, to na pewno znajdzie się w nim przegadana, przeintelektualizowana i przytłaczająca nagromadzeniem opisów pierwotna wersja.
sobota, 7 listopada 2015
"Sezon Grzewczy"
Sny, lęki i zwłoki znalezione pod osiedlowym sklepem to bardzo mocno bijące źródła inspiracji. Monopolizacji niedobrych literek przez moją skromną osobę ciąg dalszy, krótki tekst przeczytać możecie tutaj.
piątek, 16 października 2015
"Wybudzenie"
Posiadanie pomysłu na książkę nie zawsze skutkuje jej napisaniem. Niby truizm, a jednak trochę boli. Ba, co tam na książkę. Rozpisałem sobie, co znajdzie się w której części trylogii.
A jak przyszło do zrealizowania zamysłu, wyszło raptem kilka stron.
I te kilka stron można przeczytać tutaj.
Kolejne moje opowiadanie należące do nieformalnego cyklu "ale o co chodzi".
A jak przyszło do zrealizowania zamysłu, wyszło raptem kilka stron.
I te kilka stron można przeczytać tutaj.
Kolejne moje opowiadanie należące do nieformalnego cyklu "ale o co chodzi".
piątek, 2 października 2015
"Tajemnica różowej łazienki"
Tym razem na niedobre literki trafił mój znacznie lżejszy i poczciwszy - w porównaniu z ostatnimi - tekst - klik!
Do pewnego stopnia historia ta oparta jest na faktach - faktycznie zdarzyło mi się wynajmować kiedyś mieszkanie z taką łazienką i o takim układzie pokoi. Najwięcej przygód miałem tam z piecykiem, któremu przy włączaniu zdarzało się zionąć ogniem.
Do pewnego stopnia historia ta oparta jest na faktach - faktycznie zdarzyło mi się wynajmować kiedyś mieszkanie z taką łazienką i o takim układzie pokoi. Najwięcej przygód miałem tam z piecykiem, któremu przy włączaniu zdarzało się zionąć ogniem.
poniedziałek, 21 września 2015
"Anomalia" w "Histerii"
Właśnie ukazał się dziesiąty numer e-zina Histeria. Znalazło się w nim moje opowiadanie Anomalia.
Anomalia to współczesne weird fiction osadzone w realiach wielkiego miasta (w polskiej skali), a dokładnie w jednym bloku, stojącym pośród rzędów identycznych bloków.
Wszystkie numery Histerii można ściągnąć stąd (klik).
Anomalia to współczesne weird fiction osadzone w realiach wielkiego miasta (w polskiej skali), a dokładnie w jednym bloku, stojącym pośród rzędów identycznych bloków.
Wszystkie numery Histerii można ściągnąć stąd (klik).
piątek, 18 września 2015
"Uwolnienie" + jeszcze coś
Na niedobre literki trafiło moje krótkie opowiadanie pt. Uwolnienie.
Chciałem napisać coś bardziej poetyckiego, onirycznego niż zazwyczaj, coś, co byłoby do tego bardziej weird niż bizarro. Myślę, że w jakiejś mierze mi się udało. Poza tym jest to historia wałkująca często ostatnimi czasy eksploatowany przeze mnie motyw, czyli podział forma/bezformie, zamazanie granic gatunkowych pomiędzy przedstawicielami różnych, zdawałoby się, ustalonych form łatwych do opisania, do określenia.
Nie lubię łabędzi, jest coś demonicznego w ich czarno-białych głowach.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Przy okazji - w pierwszym numerze zina Krypta ukazało się opowiadanie pt. Pani Anna i jej papuga, autorstwa Jana Strupa i Lady Sadi. Jan Strup to mój drugi pseudonim literacki, przez jego użycie chciałem oddzielić swoją bardziej radykalną w treści i formie twórczość od tej nie opartej o horror ekstremalny. Ostatnimi czasy doszedłem jednak do wniosku, że było to niepotrzebne, nie ma co się rozdrabniać.
Chciałem napisać coś bardziej poetyckiego, onirycznego niż zazwyczaj, coś, co byłoby do tego bardziej weird niż bizarro. Myślę, że w jakiejś mierze mi się udało. Poza tym jest to historia wałkująca często ostatnimi czasy eksploatowany przeze mnie motyw, czyli podział forma/bezformie, zamazanie granic gatunkowych pomiędzy przedstawicielami różnych, zdawałoby się, ustalonych form łatwych do opisania, do określenia.
Nie lubię łabędzi, jest coś demonicznego w ich czarno-białych głowach.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Przy okazji - w pierwszym numerze zina Krypta ukazało się opowiadanie pt. Pani Anna i jej papuga, autorstwa Jana Strupa i Lady Sadi. Jan Strup to mój drugi pseudonim literacki, przez jego użycie chciałem oddzielić swoją bardziej radykalną w treści i formie twórczość od tej nie opartej o horror ekstremalny. Ostatnimi czasy doszedłem jednak do wniosku, że było to niepotrzebne, nie ma co się rozdrabniać.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Zdechlik w "Bizarro dla zaawansowanych"
Ruszyła już przedsprzedaż Bizarro dla zaawansowanych, kolejnej antologii bizarro wypuszczonej przez niedobre literki. O, tutej na allegro można zamówić.
Znalazło się tam moje opowiadanie, noszące wszystko mówiący tytuł Trzmielu chwal mokry maj. Jest to debiut papierowy Zdechlika. Znalazłem się tam w zajebistym towarzystwie - nie tylko obok autorów mogących pochwalić się sporym dorobkiem na naszym rodzinnym podwórku, ale też obok szerzej rozpoznawalnych nazwisk zza oceanu, i wreszcie obok starych znajomych i przyjaciół - siedząc z Marcinem Rojkiem przed taką czy inną lekcją w licbazie rozkminialiśmy jak fajnie by było kiedyś wylądować w jednej książce - i po ~7 latach udało się. Ciekawi mnie też, czy Michał, autor okładki, jeszcze pamięta jak kiedyś, również w czasach licbazy, całą noc przestałem w rzęsistym deszczu narąbany prawie w trupa na jego balkonie i rzygałem dalej niż widziałem.
Sam tytuł opowiadania jest nawiązaniem do tekstu b. dobrej poczciwej piosenki, tekstu w tłumaczeniu mojego b. dobrego przyjaciela Łukasza. Sama treść jest jednak moim autorskim pomysłem, chociaż może i niezbyt odkrywczym, w końcu wszystko już było, a [spoiler] my wszyscy i tak kiedyś umrzemy.
Tak czy siak, polecam się i innych.
Znalazło się tam moje opowiadanie, noszące wszystko mówiący tytuł Trzmielu chwal mokry maj. Jest to debiut papierowy Zdechlika. Znalazłem się tam w zajebistym towarzystwie - nie tylko obok autorów mogących pochwalić się sporym dorobkiem na naszym rodzinnym podwórku, ale też obok szerzej rozpoznawalnych nazwisk zza oceanu, i wreszcie obok starych znajomych i przyjaciół - siedząc z Marcinem Rojkiem przed taką czy inną lekcją w licbazie rozkminialiśmy jak fajnie by było kiedyś wylądować w jednej książce - i po ~7 latach udało się. Ciekawi mnie też, czy Michał, autor okładki, jeszcze pamięta jak kiedyś, również w czasach licbazy, całą noc przestałem w rzęsistym deszczu narąbany prawie w trupa na jego balkonie i rzygałem dalej niż widziałem.
Sam tytuł opowiadania jest nawiązaniem do tekstu b.
Tak czy siak, polecam się i innych.
sobota, 21 lutego 2015
"Otwarte oko"
Druga Plaga (po Śnijmy dalej) zawitała na niedobre literki. Tutaj.
Podobnie jak pierwsza, jest to znacznie przerobiony stary tekst, niegdyś wrzucony przeze mnie na Nową Fantastykę. Plaga jako taka jest ta sama, jednak cała wizja świata, także powód wykwitu i rozwoju Plagi jest inny (zakładając, że w tej wersji faktycznie nastąpił - interpretacje mogą być różne). Niekompatybilność uniwersów obu tekstów przy spajającym je wspólnym motywie jest - rzecz jasna - zamierzona.
Ten tekst to trochę body horror, trochę bizarro, do tego z - mam nadzieję - nienachalnym podkładem, nazwijmy to, filozoficzno-światopoglądowym.
Ekipa literek trochę namieszała w tytułach. Nie czepiam się, bo tytuły są dla mnie wtórne do treści i nie przywiązuje do nich aż takiej wagi. Śnijmy dalej pierwotnie miało tytuł Plaga - Śnijmy dalej, zostało opublikowane po prostu jako Śnijmy dalej (i spoko, nawet lepiej). Opowiadanie Plaga - Otwarte Oko miało właśnie taki tytuł, ale skoro pierwsza część "cyklu" nie ma Plagi w tytule, to ta też mogłaby nie mieć. Poza tym najpierw wkradł się mały błąd (teraz poprawiony, ale został w linku) i zamiast oka było okno.
Tak czy owak, polecam się.
Podobnie jak pierwsza, jest to znacznie przerobiony stary tekst, niegdyś wrzucony przeze mnie na Nową Fantastykę. Plaga jako taka jest ta sama, jednak cała wizja świata, także powód wykwitu i rozwoju Plagi jest inny (zakładając, że w tej wersji faktycznie nastąpił - interpretacje mogą być różne). Niekompatybilność uniwersów obu tekstów przy spajającym je wspólnym motywie jest - rzecz jasna - zamierzona.
Ten tekst to trochę body horror, trochę bizarro, do tego z - mam nadzieję - nienachalnym podkładem, nazwijmy to, filozoficzno-światopoglądowym.
Ekipa literek trochę namieszała w tytułach. Nie czepiam się, bo tytuły są dla mnie wtórne do treści i nie przywiązuje do nich aż takiej wagi. Śnijmy dalej pierwotnie miało tytuł Plaga - Śnijmy dalej, zostało opublikowane po prostu jako Śnijmy dalej (i spoko, nawet lepiej). Opowiadanie Plaga - Otwarte Oko miało właśnie taki tytuł, ale skoro pierwsza część "cyklu" nie ma Plagi w tytule, to ta też mogłaby nie mieć. Poza tym najpierw wkradł się mały błąd (teraz poprawiony, ale został w linku) i zamiast oka było okno.
Tak czy owak, polecam się.
czwartek, 15 stycznia 2015
"Śnijmy dalej"
Moje opowiadanie o tym tytule właśnie wylądowało na niedobrych literkach. O, tutaj.
Jest to znacznie zmodyfikowana wersja Plagi, jednego z pierwszych opowiadań, jakie napisałem. Plagę wrzuciłem kilka lat temu na stronę Nowej Fantastyki, gdzie zebrała kilka pozytywnych komentarzy, przez ogół została zignorowana, pewnie wisi gdzieś tam do dziś.
Śnijmy dalej to trochę bizarro, momentami gore/body horror, przemyślenia jakie tam zawarłem zahaczają zaś o weird.
Poczciwość dla niepoczciwych. Polecam się.
Jest to znacznie zmodyfikowana wersja Plagi, jednego z pierwszych opowiadań, jakie napisałem. Plagę wrzuciłem kilka lat temu na stronę Nowej Fantastyki, gdzie zebrała kilka pozytywnych komentarzy, przez ogół została zignorowana, pewnie wisi gdzieś tam do dziś.
Śnijmy dalej to trochę bizarro, momentami gore/body horror, przemyślenia jakie tam zawarłem zahaczają zaś o weird.
Poczciwość dla niepoczciwych. Polecam się.
czwartek, 24 kwietnia 2014
"Powtórne przyjście"
Moje najnowsze opublikowane dziełko.
O, tutaj jest.
Post-apo, ale - w miarę - oryginalne i na - w miarę - oryginalnej płaszczyźnie. Jak zazwyczaj, nie polecam przesadnie religijnym, chociaż tytuł może być mylący. Nie chodzi tu bowiem o najpopularniejszego w naszych stronach powtórnie przychodzącego.
O, tutaj jest.
Post-apo, ale - w miarę - oryginalne i na - w miarę - oryginalnej płaszczyźnie. Jak zazwyczaj, nie polecam przesadnie religijnym, chociaż tytuł może być mylący. Nie chodzi tu bowiem o najpopularniejszego w naszych stronach powtórnie przychodzącego.
sobota, 1 marca 2014
"Pierogowa Dolina Januszowych Marzeń"
Mój szort pod tym wszystko mówiącym tytułem znalazł się na Niedobrych Literkach w ramach celebracji Dnia Pierogów (jedyne święto przypadające na 01.03 jakie rzeczywiście warto obchodzić).
Jest to tekst zapoczątkowujący serię opowiadań/nek o przygodach Pana Janusza, Pana Kozła, Matki Piotra i Kija Od Mopa (podobieństwa do żyjących lub nie Januszów, Piotrów i Matek Piotrów absolutnie przypadkowe).
Oprócz mnie świętują również: Agnieszka Pilecka, Zeter Zelke, Kazimierz Kyrcz Jr., Paweł Milczarek, Artur "Dzikowy" Olchowy.
Jest to tekst zapoczątkowujący serię opowiadań/nek o przygodach Pana Janusza, Pana Kozła, Matki Piotra i Kija Od Mopa (podobieństwa do żyjących lub nie Januszów, Piotrów i Matek Piotrów absolutnie przypadkowe).
Oprócz mnie świętują również: Agnieszka Pilecka, Zeter Zelke, Kazimierz Kyrcz Jr., Paweł Milczarek, Artur "Dzikowy" Olchowy.
piątek, 20 grudnia 2013
"Koniec podróży"
Trzecie już opowiadanie mojego autorstwa, które trafiło na "Niedobre Literki" - o, tu jest. Tym razem chyba nikt nie powinien poczuć się obrażony.
Z opowiadaniem tym związana jest taka poczciwa historia, że jego pierwotną wersję wysłałem na konkurs ogłoszony swego czasu przez Łukasza Śmigla na jego blogu. Konkursu nie wygrałem - spoko, nie tym razem, to następnym.
I to w sumie koniec tej historii.
Z opowiadaniem tym związana jest taka poczciwa historia, że jego pierwotną wersję wysłałem na konkurs ogłoszony swego czasu przez Łukasza Śmigla na jego blogu. Konkursu nie wygrałem - spoko, nie tym razem, to następnym.
I to w sumie koniec tej historii.
wtorek, 19 listopada 2013
W "Kostnicy" też byłem.
Kostnica ogłosiła jakiś czas temu na opowiadanie do antologii "Krwawnik". Opowiadania mieli wybrać czytelnicy w głosowaniu mailowym.
Zgłosiłem się i ja, ale gdzie mi tam jeszcze stawać w szranki do walki na maile od fanów, jak w tym samym konkursie brali udział m.in. Tomasz Czarny, Tomasz "MordumX" Siwiec, Łukasz Radecki czy Paulina Król.
Poza tym swoje opowiadanie napisałem w godzinę przez deadline'm, z pewnością nie był to szczyt moich możliwości. Wygrali lepsi. :-)
Tak czy owak można moje "Drzazgi" przeczytać tutaj. Jeszcze wisi, nie wiem, czy kiedyś zostanie zdjęte ze strony razem z innymi, które nie przeszły.
Zgłosiłem się i ja, ale gdzie mi tam jeszcze stawać w szranki do walki na maile od fanów, jak w tym samym konkursie brali udział m.in. Tomasz Czarny, Tomasz "MordumX" Siwiec, Łukasz Radecki czy Paulina Król.
Poza tym swoje opowiadanie napisałem w godzinę przez deadline'm, z pewnością nie był to szczyt moich możliwości. Wygrali lepsi. :-)
Tak czy owak można moje "Drzazgi" przeczytać tutaj. Jeszcze wisi, nie wiem, czy kiedyś zostanie zdjęte ze strony razem z innymi, które nie przeszły.
poniedziałek, 18 listopada 2013
"Dzień jak co dzień"
Czyli drugie moje cokolwiek, co zostało opublikowane na "Niedobrych Literkach".
Można przeczytać je tutaj.
Tym razem jest to literatura faktu (no, prawie). W czasie czytania obrażone się mogą poczuć nie tylko osoby bardzo religijne, ale też mieszkańcy Krakowa, czerpiący masochistyczną przyjemność z mieszkania w nim.
Można przeczytać je tutaj.
Tym razem jest to literatura faktu (no, prawie). W czasie czytania obrażone się mogą poczuć nie tylko osoby bardzo religijne, ale też mieszkańcy Krakowa, czerpiący masochistyczną przyjemność z mieszkania w nim.
wtorek, 1 października 2013
Trafiłem na "Niedobre Literki"
O, tutaj.
"Ciało i krew". Krótkie, poczciwe opowiadanko o dosłownie pojmowanym wiecznym powrocie, śmierci Boga i przebóstwieniu człowieka.
Nie polecam osobom religijnym.
"Ciało i krew". Krótkie, poczciwe opowiadanko o dosłownie pojmowanym wiecznym powrocie, śmierci Boga i przebóstwieniu człowieka.
Nie polecam osobom religijnym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)